NAPISZ DO MNIE: waflowo@gmail.com
Spis moli

sobota, 14 sierpnia 2010
Dwie książki i tuzin narzekań :)

Zycie ostatnimi dniami mnie przytłacza – mnóstwo rzeczy zwala się na raz, ludzie irytują bardziej niż zwykle, za cel postawiłam sobie nienarzekanie, ale to cholernie trudne czasami. I jak na złość, przeczytałam dwie bardzo średnie książki, które zajęły mi sporo czasu a satysfakcji z nich nie mam żadnej. Moim problemem jest to, że nie odłożę zaczętej książki i koniec. Tak więc zacznę od mniejszego zawodu jakim jest „Hakawati mistrz opowieści”.

Trudno określic główny wątek powieści.  W zasadzie naliczyłam ich co namniej trzy. Jednym z nich jest wizyta w szpitalu młodego Osamy, który przypomina sobie opowieści dziadka i przytacza rodzinne dzieje. To przeplatane jest baśniami i legendami m.in. o kochance dżina Fatimie.

Dla mnie to był problem. Lubię wielowątkowe powieści ale tu się nieco pogubiłam, autor zbyt płynnie przechodzi z jednej historii do drugiej. W pewnym momencie nie wiedziałam już o czym czytam i czy to już nowa historia czy kontynuacja jakiejś wcześniejszej. Po drugie, nie jest porywająco. Czyta się dobrze ale bez wypieków na twarzy. Brakowało mi jakiejś wspólnej części i dobrego zakończenia. Natomiast nijak się skończyło.

Zdaję sobie sprawę, że może książka była pełna przenośni i ukrytych morałów, ja ich nie dostrzegłam i trochę mi z tym głupio, ale pocieszam się myślą, że może muszę do tej książki dorosnąc, wtedy po nią sięgnę i przekonam się czy coś się zmieniło. Napewno jej nie skreślam, mało tego. Dla zainteresowanych kulturą arabską niesamowita kopalnia ciekawostek.

Kolejną powieścią, która mnie zawiodła jest „Czarny domek” Jaroslava Komarka. Zapowiadana saga rodzinna na przestrzeni lat mnie nie porwała. Przede wszystkim znudziła, podobnie jak z "Hakawatim" zgubiłam się i już po prostu nie chciało mi czytac dalej. Nie podobała mi się drobiazgowośc, dodało to zbyt reportażowego tonu, brakowało tylko wyliczonych procentów. Jednak nie będę jej tak całkiem krytykowac. Książkę mogę polecic pod względem humoru, autor ma niesamowity talent to wywoływania uśmiechu swoimi spostrzeżeniami :) Niemniej jednak literatura czeska jakoś nie przypadła mi do gustu, choc jak narazie to dopiero moja druga pozycja.

Mój zawód zrzucam też na ogólny stan ducha, jestem zmęczona pracą i pragnę w końcu wakacji. Zdaję sobie też sprawę, że może warto było bardziej przyłożyc się do lektury i chyba nieodpowiedni moment na nie wybrałam ale życie to sztuka wyboru. Planuję troszkę odpocząć od lektur na rzecz filmów, ostatni raz widziałam „Incepcję” (którą serdecznie polecam) czyli ok. pół miesiąca temu. Czas nadrobic zaległosci.

Mam nadzieje, że wam mijają wakacje przyjemniej i przynajmniej obfitują w dobre lektury, powoli nadrabiam czytanie Waszych blogów i wynotowuję kolejne tytuły do niekończącej się listy „do przeczytania” :)