NAPISZ DO MNIE: waflowo@gmail.com
Spis moli

niedziela, 05 grudnia 2010
"Mitologia Celtów" Jerzy Gąssowski

Przyznam szczerze, w założeniu nie miałam pisac o tej książce, jako że dla niektórych temat niezbyt fascynujący, ale to najdłużej męczona przeze mnie pozycja w tym roku, musze chociaż kilka zdań!

Tematyka Celtów zainteresowała mnie już jakiś czas temu, ale wiedza była bardzo ograniczona. Wygrzebałam te malutką książeczkę na Podaju z zamiarem poszerzenia znajomości i dowiedzenia się czegoś ciekawego. I tako wam rzecze - nie warto. Zainteresowały mnie fragmenty o tradycji ściętych głów (zjawiskiem dosyc często pojawiąjącym się w historii, filmach itd.), o roli kobiet w tym społeczeństwie (były bardzo ważne, i niezależne) oraz o druidach, o których ogólnie mało wiadomo, a tu się okazuje że była cała hierarchia druidów mniejszych, pomniejszych, ważniejszych itd. z których każdy posiadał inne atrybuty.

Na co ja liczyłam, teraz już nie wiem. Chciałam mity! Pamiętając jak zaczytywałam się w Parandowskim, liczyłam na powtórkę z rozrywki, szczególnie że kultura celtycka sporo się różni od greckiej i jest o wiele bardziej pokręcona. No i psikus. Bo autor poszedł w tą nudniejszą, naukową stronę przytaczając oczywiście coś od czasu do czasu, ale w tak nudny sposób, że lepiej by było, gdyby to sobie darował.

Podsumowując tę krótką i niezbyt pochlebną recenzję wydaje mi się, że troszkę zmarnowałam czas, lepiej bym wyszła na wyszukaniu sobie czegoś w Internecie. Co i wam polecam, jeśli Celtowie was interesują. Jest jeden zasadniczy plus tej lektury. Czuję niedosyt tych nieszczęsnych Celtów. Może mógłby mi ktoś polecic coś lepszego w tej tematyce??

moja ocena: 4/10

Gąssowski Jerzy, Mitologia Celtów, widawnictwa Artystyczne i Filmowe, str.202

środa, 10 listopada 2010
"Miecz przeznaczenia" A.Sapkowski

Czas strasznie szybko mija, studia pochłaniają mnie bez reszty (o czym wspomnę niebawem, no muszę po prostu się podzielic) i niestety na czytanie tzw. nowości (i tak mam zawsze poślizg) nie mam czasu. Dlatego wracam do lektur wakacyjnych i jedną z nich jest właśnie "Miecz przeznaczenia". O "Ostatnim Życzeniu" - pierwszym tomie sagi o Wiedźminie, pisałam jakiś czas temu i żeby w jakiś sposób zamknąc temat opowiadań - wracam do drugiego tomu. Resztę cześci chcę opisac już razem.

W drugim tomie mamy 6 dosyc dłuższych historii, w których głębiej poznajemy Geralta. W szczególności jego związek z piękną Yennefer przeżywający bezustanne wzloty i upadki (taka jest prawdziwa miłosc chyba - ta tragiczna, piękna), wydaje mi się, że w porównaniu z pierwszym tomem, bardziej poznajemy jego psychikę co bardzo mi się podoba, troszkę łatwiej zrozumiec jego na pierwszy rzut oka, irracjonalne zachowania, które określiłabym jako samodestrukcyjne. Oprócz tego, przy okazji powtórki, bo czytam teraz drugi raz, powynajdywałam kilka fajnych odniesień. Naprawdę fascynuje mnie moje zaślepienie przy okazji "dziewiczej" lektury. Czy ja tego wszystkiego nie dostrzegałam? Tych alegorii do Królowej Śniegu i Małej Syrenki? Po prostu rewelacja! Nie mogę nie wspomniec o ostatnim i chyba najważniejszym opowiadaniu, gdzie poznajemy przeznaczenie naszego Wiedźmina i kto by pomyślał, że będzie nim mały, blond chuderlak i to w dodatku dziewczynka? Jak pozbawiony uczuc (i dobitnie to podkreślający) i wręcz "zaprogramowany" na zabijanie Geralt na to zareaguje?

Tego drogie dzieci dowiecie się z kolejnych tomów. Ja nie będę spoilerowac i psuc przyjemności płynącej z tej genialnej, wielowymiarowej uczty literackiej.

"Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza...Jednym jesteś Ty."

Odbiegając od tematu. Bardzo lubię książki, które za każdym razem czytając, odkrywam na nowo. Niewiele takich jest - Władca Pierścieni, Cień Wiatru, Tam gdzie spadają anioły... Czy wy macie takie? Jeśli tak, to jest ich mnóstwo czy jak w moim przypadku wybrana, vipowska loża?

moja ocena: 10/10

Sapkowski Andrzej, Miecz przeznaczenia, wydawnictwo SuperNova, str. 342

czwartek, 07 października 2010
"Saga Sigrun" Elżbieta Cherezińska

Planowałam te lekturę na zimę, odpowiadałaby klimatem. Skandynawia, a już szczególnie ta dawna, waleczna, niedostępna, dzika, zaczęła mnie bardzo fascynować ostatnimi czasy. Mitologię w ogóle ciężko dostać, chyba że tylko w moim mieście jest takim rarytasem. Sięgając po tę książkę byłam pełna nadziei, i uwielbiam, UWIELBIAM to uczucie kiedy książka przechodzi moje oczekiwania.

Główną bohaterką „Sagi Sigrun”, jak nietrudno się domyślić, jest Sigrun. Młodziutka i piękna córka wielkiego jarla Apalvaldra wkrótce zostaje wydana za mąż za równie walecznego co ojciec, Regina. Tym razem nie jest to okrutna opowieść o dziewczynie wydanej za mąż wbrew jej woli za starego oblecha. Tutaj Sigrun wie, że tak ma być, poza tym jej ojciec dokładnie wie, jakiego męża potrzeba jej córce. Młodzi zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, namiętnie i całymi sobą. I na tym skupia się główna fabuła książki. Na tej przepięknej, czystej i z czasem dojrzałej miłości, która teraz tak rzadko niestety się zdarza. Uczucie jest silne cały czas, jak niegasnący płomień.

Jednak za kolorowo, przynajmniej dla Sigrun, nie jest. Regin bowiem cyklicznie wyrusza, jak to wiking, na wyprawy oraz na wojny. Życie Sigrun jest tak naprawdę przez większość czasu oczekiwaniem. Strachem czy mąż wróci. Czytelnik towarzyszy jej cały czas. Gdy daje upust swoim namiętnościom podczas krótkich chwil spędzonych z mężem, podczas haftowania koszul, zajmowania się dworem. Cały czas czuć gdzieś między wierszami niepokój. Niepokój, czy Regin wróci, wyczekiwanie na odgłos rogu zwiastującego jego przybycie i oddech ulgi, gdy mąż się pojawia.

Nie tylko fabuła, sposób opowieści jest tutaj ważny. Autorka w bardzo prosty sposób wprowadza czytelnika w świat mieszkańców północy. Poznajemy mitologię, obrządki, obraz życia. Bardzo sobie to cenię w książkach, a moja wiedza naprawdę się poszerzyła. Nie wiem co jeszcze mogę napisać, aby zachęcić. Przeczytałam mnóstwo recenzji, i wszystkie były pozytywne. Dodam jeszcze, że koniec bardzo mnie wzruszył. Nie jestem skłonna do szlochów, czasami wręcz czuję się jak zimny głaz, ale tutaj wymiękłam. Przepiękne, ale smutne zakończenie, cudowny opis bitwy i pogodzenie się bohaterki z losem… Dodatkowo zapowiedź drugiego tomu ‘Nazywam się Halderd”, którego zakupu już nie mogę się doczekać.

moja ocena: 9,5/10

Cherezińska Elżbieta, Saga Sigrun, wydawnictwo Zysk i S-ka, str. 405

niedziela, 29 sierpnia 2010
"Ostatnie życzenie" Andrzej Sapkowski

UWAGA: To chyba najdłuższa recenzja na tym blogu, mam nadzieje, że ktoś dotrwa do końca!

Połknęłam dwa pierwsze tomy sagi wiedźmińskiej w dwa dni. Co ciekawe, czytałam całość w okolicach gimnazjum i po tej przerwie te książki mną po prostu zawładnęły, dostrzegłam tyle nowych rzeczy, że to jest nieprawdopodobne. I cieszę się, bo wychodzi na to, że w gimnazjum jeszcze byłam ignorantem, teraz jestem już mniejszym :) Nie chciałam recenzować całej sagi w jednym poście z tego prostego powodu iż dwa pierwsze tomy to w zasadzie opowiadania, które można czytać niezależnie i są niejakim wprowadzeniem do akcji, która toczyć się będzie już do końca. Po drugie, wrażenia zatarłyby się a lista cytatów niebezpiecznie urosła.

Głównym bohaterem jest wiedźmin, Geralt z Rivii. Jego fach powoli wymiera ponieważ nasz bohater pełni funkcję zabójcy wszelkich stworów i straszydeł jak kikimory, ghule, strzygi, mantikory i wiele, wiele innych. Zajęcia jest coraz mniej bowiem ludzi skutecznie wyparli stary świat, zastępując go swoim, cywilizowanym. (w domyśle tym lepszym, wiadomo) Jednak fabuła nie opiera się tylko na krwawej jatce. Wiedźmiński fach, mimo że ludziom niezbędny, jest uważany za plugawy, nieczysty. Podobnie jak w średniowieczu zawód rzeźnika, czy kata. Jakby tego było mało, wiedźmin nie jest człowiekiem, jest mutantem. Geralt nie posiada uczuć (przynajmniej wmawia to sobie skutecznie), już jako podlotek wyszkolony w walce i czarach, zaprogramowany do zabijania.

„Ostatnie życzenie” przybliża nam sześć historii ukazujących pracę wiedźmina, jak jest traktowany wśród ludzi, do tego chodzi barwna paleta potworów, z jakimi ma do czynienia. Oczywiście, są plugawe szkodniki, które zabijają z premedytacją, ale są również ofiary złośliwych uroków czy pechowego losu. Sapkowski w niektórych historiach wykorzystuje znane nam opowieści, nadając im inny charakter, ukazując je z innej perspektywy. Żeby nie zdradzić wszystkiego dodam tylko, że poznajemy alternatywną wizję „Pięknej i bestii” oraz „Królewny Śnieżki” . To udało mi się wynotować, odniesień może być o wiele więcej! Każde opowiadanie jest poprzedzane tzw. Głosem rozsądku, które przybliża nam Geralta, jego uczucia, myśli i niepokoje przez co łatwiej w kolejnych tomach zrozumieć jego dziwne decyzje. Poznajemy także jego najbliższych czyli kapłankę Nenneke, troskliwszą niż jego własna matka, rubasznego trubadura Jaskra, którego złote myśli powinny tworzyć osobną książkę i w końcu Yennefer, czarodziejkę, której dotyczyć będzie tytułowe ostatnie życzenie i która wywróci życie Białego Wilka do góry nogami.

Książka jest pod każdym względem rewelacyjna. Trzymająca w napięciu akcja, zabawne, pełne ironii teksty, pełnokrwiści bohaterowie, wielowymiarowi i tak od siebie różni z własnymi problemami i trudnymi decyzjami do podjęcia, do tego świat, który stworzył Sapkowski moim zdaniem nie ustępuje temu Tolkienowskiemu. Zaryzykowałabym, że tutaj akcja jest bardziej wartka. Dodatkowo mimo często pojawiających się trudnych nazw, czytelnik się nie gubi tak jak np. ja przy czytaniu "Córki krwawych" Anne Bishop, pamiętam, że ąz głowa mnie rozbolała. Nie wiem co jeszcze mogłabym napisać, żeby zachęcić do lektury, może to że w oczekiwaniu na 3 i 4 tom przeczytałam dwie książki zbierające dobre recenzje, cały czas będąc myślami w lasach Brokilonu, na dworze Cintry lub targowisku w Novogradzie :)

moja ocena: 10/10

Sapkowski Andrzej, Ostatnie Życzenie, str.286, wydawnictwo SuperNova

piątek, 05 marca 2010
"Narrentrum" A. Sapkowski

Rok 1420 miał przynieśc koniec świata. Ostatecznie do tego nie doszło, jednak dla obiecującego medyka Reinmara von Bielau zwanego potocznie Reynevanem, nastał początek końca. Niefortunny romans, tajemnicza śmierc brata, w końcu oskarżenie o herezje zmuszają młodzieńca do ucieczki na Węgry. W towarzystwie demeryta Szarleja oraz (z pozoru) przygłupa Miodka, przemierzy on średniowieczny Śląsk a także i husyckie Czechy. Czy uda mu się dojsc do celu? Jaką rolę w wyprawie odegra tytułowe Narrentrum – Wieża Błaznów?

Mam nadzieję, że tym króciutkim wstępem zachęciłam do lektury. BO WARTO. Mistrz polskiego fantasy nie zawiódł, bardzo nie. Mimo iż „Narrentrum” to nie takie stricte fantasy, autor tak sprytnie opisał współistnienie dwóch światów, że uniknął zarówno typowej fantastycznej opowiastki jak i nudnawej historycznej epopei. Lekko opisuje zarówno pościgi, spotkanie z różnymi dziwnymi stworkami jak i np. sabat czarownic okraszając to wszystko zjadliwym i ironicznym humorem. Dodatkowo tak prowadzi wątek i tak enigmatycznie kończy każdy rozdział, że nie można odłożyc książki!

Muszę szczerze przyznac, że miałam obawy bo saga o Wiedźmine jest dla mnie czymś fenomenalnym a najnowsza „Żmija” woła o pomstę do nieba. A tutaj proszę, quelle surprise. Oczywiście – nie spodoba się tym, którym ani trochę nie spodobał się np. „Potop” (to jest o niebo lepsze ale jednak trzeba liczyc się z historią, która pojawia się tu gęsto) jak i tym, którzy nie mieli nic wspólnego z fantastyką.

Ja z mojej strony polecam, bardzo miło spędziłam czas na lekturze i czekam na pomaturalny czas aby zacząc drugi tom. I wiecie co jeszcze? Jestem dumna, że taka dobra polska książka mnie spotkała. Ostatnio w ogóle jestem pro jeśli chodzi o lit. rodzimą.  Przyznam szczerze, że dopiero ta książka oświeciła mnie jeśli chodzi o wojny husyckie i ich wpływ na Polskę. (wstyd mi) Nawiasem mówiąc - uważam, że to świetny materiał na film! Teraz pomysłałam, że Wiedźmin też był, przypomniał mi się film i jest mi teraz smutno ;D

 

 
1 , 2