NAPISZ DO MNIE: waflowo@gmail.com
Spis moli

poniedziałek, 28 września 2009

Zaproszenie do zabawy od Magdy z Mojej Biblioteczki za które bardzo dziękuję :)

1. Gdyby ceny baryłek ropy i wody pitnej były identyczne? Nastałby kryzys i wszyscy zaczęliby skupywac ropę, żeby ją opchnąc  po kryzysie, za większą cenę :)

2. Gdyby zwierzęta były inteligentniejsze niż ludzie? Już dawno zmiotłyby nas z Ziemi za to, co z nią robimy.

3. Gdyby ludzie nie potrzebowali snu? Staliby się robotami, zapracowali na śmierc a wtedy zwierzęta przejęłyby władzę nad światem (bezpośrednio łączy się z pytaniem poprzednim) 

4. Gdyby ludzie nosili swoje domy na plecach, niczym żółwie? Nie byłoby tego wspaniałego uczucia ciepła i bezpieczeństwa po podróży i nie byłoby do czego wracac.

5. gdyby ludzie musieli spędzać co trzeci rok poza krajem swojego urodzenia? Z jednej strony pozwoliłoby to poznawac świat, język, inne kultury. Z drugiej strony straicliby byc może głęboko schowane ale zawsze istniejące poczucie przynależnosci.

Przy okazji tej kolejnej nieksiążkowej notki daję znak życia. Szkoła mnie pochłania a książka wyjątkowo męczy. Ale już niedługo wrzucę nową recenzję na którą już sama doczekac się nie mogę!

16:16, paper-lanterns
Link Komentarze (1) »
środa, 23 września 2009
Półroczek!

Dokładnie pół roku temu, 23 kwietnia 2009 otworzyłam tego bloga z myślą o podzieleniu się z kimś wrażeniami po lekturze. Jest to jeden z niewielu blogów, które tak skrupulatnie prowadzę i nie powiem, to moje prawdziwe dziecko :)

Dzięki niemu mam sprecyzowany i przemyślany wybór lektur i jakoś tak czytam też uważniej :P

Korzystając z okazji napiszę co u mnie tak prywatniej, bo normalnie wolę nie odbiegac od tematu.

Jestem w klasie maturalnej co napawa mnie uczuciem niepokoju (to jeszcze nie strach) bo matura - wiadomo, studniówka -  o zgrozo, nie mam z kim iśc no i dorosłe życie gdzieś gdzie się dostanę (marzę o anglistyce na UŚ ale nie zapeszam!). Także marazm i nieszczeście dwoma słowami :)

Wiele nieprzyjejmnych rzeczy czeka mnie w najbliższym czasie ale mimo wrodzonego pesymizmu patrzę z uśmiechem w przyszłośc i tanecznym krokiem mam zamiar wejśc w nowe życie.

Brzmi to podniośle ale nie jest :P Cóż mogę jeszcze dodac - dziękuję garstce czytelników, która mnie odwiedza bo to naprawdę motywuje, zresztą sami wiecie najlepiej

Au revoir!

PS: Od serduszka hejtam ulepszonego bloxa ._.

18:46, paper-lanterns
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 14 września 2009
"Ładne duże amerykańskie dziecko" Judy Budnitz

„Ładne duże amerykańskie dziecko” Judy Budnitz Ta młoda pisarka zachwyciła mnie swoją niepokojącą i mroczną powieścią pt.”Gdybym ci kiedyś powiedziała” dlatego bez wahania wzięłam się za jej drugą wydaną w Polsce książkę. „Duże amerykańskie dziecko” to zbiór opowiadań dotyczących ludzi w jakimś psychodelicznym, zakręconym świecie.

Na pierwszy strzał dostajemy kopa w postaci absurdalnej sytuacji – kobieta tak bardzo chce urodzic dziecko w Ameryce, że przedłuża ciążę aż znajdzie się za granicą. Innym, które mną wstrząsnęło opowiadało historię podróży rodziców, którzy ostatecznie do córki nie dotarli, jeszcze inne opowiada o białej parze, której rodzi się czarne dziecko. Mogłabym przytoczyc każde ale nie będę psuc smaku dobrej prozy :)

Opowiadania nic nie łączy – czasy są różne, bohaterowie również ale co cechuje każde z nich to ta znana z wcześniejszej powieści baśniowość. Niby ukryta ale cały czas ją czuc. Czasami jest to wręcz surrealizm, że nie wspomnę o niepokoju, który towarzyszył mi przez całą lekturę. Autorka zręcznie posługuje się ironią, w prosty ale dosadny sposób demaskuje Amerykę jako kraj daleki od pojęcia „raj”. Ludzie pełni tęsknot, ukrywający swoje pragnienia. W chwilach kryzysu pokazujący swą mroczniejszą stronę.

Budnitz nie trafi do każdego. Opowiadania są trudne (sama pominęłam jedno czy dwa, które kompletnie mnie nie wciągnęły), sama nie wiem czy dobrze zinterpretowałam co poniektóre, nie jest pewna też czy czasami było co interpretowac, czy w ogóle opowiadania ma jakiś sens. Niemniej jednak, po dłuższym zastanowieniu, podobało mi się. Większosc jest naprawdę ciekawa i pozostaje na długo w pamięci. Książka nie jest tak dobra jak „Gdybym ci kiedyś powiedziała” ale nie rozczarowuje. Opowiadania w ogóle trudno recenzowac! Ja zadowolona (bo bałam się kompletnej porażki) po lekturze mam nadzieję, że pani Budnitz napisze jeszcze książkę na miarę swego debiutu.

wtorek, 08 września 2009
"Złuda" Carmen Laforet

Już dawno, powiem szczerze, nie zawiodłam się tak na książce. Zwalam winę na spontanicznosc, która w tym przypadku była niekorzystna. Fabuła przedstawiała się całkiem intereująco.

Andrea przybywa na studia do powojennej Barcelony. Zamieszkuje u ciotki Angustias, gdzie już od samego początku jest nieprzyjemnie. Pomijając brud wszechobecnie panujący w starej kamienicy, dziewczyna ma do czynienia z krzykiem, przekleństwami, tajemnicami, dziwnymi zachowaniami.

Ciężkośc książki mnie przytłoczyła. Gęstosc wzajemnych żalów, okrucieństwa domowników zachęca raczej do rzucenia tego w kąt i przeczytania czegoś lekszego. Każdy bohater ma coś do kogoś, nie wiadomo tak do końca co. Andrea w tym wszystkim przypomina trochę bezmyślną kukłę przepychaną z kąta w kąt.

Wcześniej wspomniana atmosfera wcale nie zachęcała mnie do rozwikłania tajemnicy rodziny Andrei. Mało tego, po dobrnięciu do końca tak naprawdę dalej nie wiadomo o co chodziło w tym całym galimatiasie uczuc i pretensji.

Kolejna przestroga - już nigdy nie będę kierowac się okładkowym opisem. Szczególnie ze Świata Książki. Bo "Złuda" arcydziełem dla mnie nie jest a  już napewno nie będę jej dobrze wspominac.

Zaplusowac wśród całego niezadowolenia może opis starej Barcelony wymęczonej wojną. Ciekawe jednak ku mojemu rozczarowaniu nie było tego za wiele. Podsumowując "złudą" w tym wsyzstkim jest obietnica dobrej lektury...

sobota, 05 września 2009
stosik powakacyjny.

Wrzesień nadszedł, matura za pasem a mnie rozprasza poniższy stos, największy w moim życiu! Idealnie zgrały się promocje i moja pierwsza wypłata. To naprawdę niebezpieczne, ja nie mogę miec pieniędzy :P Daję sobie szlaban, moje następne zdobyczę będą tylko świąteczene!

1.) "Wicked" Gregory Maguire - mam nadzieję, że to nie będzie niewypał. Poodbno musical jest świetny. Jeśli w końcu znajdę kompana do wycieczki do Londynu, będę gotowa na Broadway!

2.) "Redemption Falls" Joseph O'Connor -  zachwyciła mnie "Gwiazda Mórz", to jest jej kontynuacja, już nie mogę doczekac się lektury

3.) "Maud z Wypsy Księcia Edwarda" Mollie Gillien - wyprzedaż w Kolporterze, grzechem było nie wziac

4.) "Lala" Jacek Dehnel - Tania Książka w Karpaczu xD

5.) "Przedwiośnie" Stefan Żeromski - po I lektura, po II to wydanie, po III Żeromski to podobno polski Zola, a Zolę lubię

6.) "Między Ustami a brzegiem pucharu" Maria Rodziewiczówna - też Tania Książka

7.) "Muzyka Duszy" Terry Pratchett

8.) "Ekranizacje Literatury" Tomasz Raczek & Zygmunt Kałużyński - szlifowanie kunsztu pisania recenzji

9.) trylogia o Emilce też owocem wyprzedaży Kolportera

10.) "The Mists of Avalon" Marion Zimmer Bradly - podobno jedne z lepszych fantasty, na Allegro osiąga niebotyczne cene a ja dorwałam na Bookmoochu

Zbliża się półroczek bloga i mam coś w zanadrzu na ten czas. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli tymczasem zasiadam do genezy I Wojny Światowej :P

20:16, paper-lanterns , stosik
Link Komentarze (8) »