NAPISZ DO MNIE: waflowo@gmail.com
Spis moli

niedziela, 29 sierpnia 2010
"Ostatnie życzenie" Andrzej Sapkowski

UWAGA: To chyba najdłuższa recenzja na tym blogu, mam nadzieje, że ktoś dotrwa do końca!

Połknęłam dwa pierwsze tomy sagi wiedźmińskiej w dwa dni. Co ciekawe, czytałam całość w okolicach gimnazjum i po tej przerwie te książki mną po prostu zawładnęły, dostrzegłam tyle nowych rzeczy, że to jest nieprawdopodobne. I cieszę się, bo wychodzi na to, że w gimnazjum jeszcze byłam ignorantem, teraz jestem już mniejszym :) Nie chciałam recenzować całej sagi w jednym poście z tego prostego powodu iż dwa pierwsze tomy to w zasadzie opowiadania, które można czytać niezależnie i są niejakim wprowadzeniem do akcji, która toczyć się będzie już do końca. Po drugie, wrażenia zatarłyby się a lista cytatów niebezpiecznie urosła.

Głównym bohaterem jest wiedźmin, Geralt z Rivii. Jego fach powoli wymiera ponieważ nasz bohater pełni funkcję zabójcy wszelkich stworów i straszydeł jak kikimory, ghule, strzygi, mantikory i wiele, wiele innych. Zajęcia jest coraz mniej bowiem ludzi skutecznie wyparli stary świat, zastępując go swoim, cywilizowanym. (w domyśle tym lepszym, wiadomo) Jednak fabuła nie opiera się tylko na krwawej jatce. Wiedźmiński fach, mimo że ludziom niezbędny, jest uważany za plugawy, nieczysty. Podobnie jak w średniowieczu zawód rzeźnika, czy kata. Jakby tego było mało, wiedźmin nie jest człowiekiem, jest mutantem. Geralt nie posiada uczuć (przynajmniej wmawia to sobie skutecznie), już jako podlotek wyszkolony w walce i czarach, zaprogramowany do zabijania.

„Ostatnie życzenie” przybliża nam sześć historii ukazujących pracę wiedźmina, jak jest traktowany wśród ludzi, do tego chodzi barwna paleta potworów, z jakimi ma do czynienia. Oczywiście, są plugawe szkodniki, które zabijają z premedytacją, ale są również ofiary złośliwych uroków czy pechowego losu. Sapkowski w niektórych historiach wykorzystuje znane nam opowieści, nadając im inny charakter, ukazując je z innej perspektywy. Żeby nie zdradzić wszystkiego dodam tylko, że poznajemy alternatywną wizję „Pięknej i bestii” oraz „Królewny Śnieżki” . To udało mi się wynotować, odniesień może być o wiele więcej! Każde opowiadanie jest poprzedzane tzw. Głosem rozsądku, które przybliża nam Geralta, jego uczucia, myśli i niepokoje przez co łatwiej w kolejnych tomach zrozumieć jego dziwne decyzje. Poznajemy także jego najbliższych czyli kapłankę Nenneke, troskliwszą niż jego własna matka, rubasznego trubadura Jaskra, którego złote myśli powinny tworzyć osobną książkę i w końcu Yennefer, czarodziejkę, której dotyczyć będzie tytułowe ostatnie życzenie i która wywróci życie Białego Wilka do góry nogami.

Książka jest pod każdym względem rewelacyjna. Trzymająca w napięciu akcja, zabawne, pełne ironii teksty, pełnokrwiści bohaterowie, wielowymiarowi i tak od siebie różni z własnymi problemami i trudnymi decyzjami do podjęcia, do tego świat, który stworzył Sapkowski moim zdaniem nie ustępuje temu Tolkienowskiemu. Zaryzykowałabym, że tutaj akcja jest bardziej wartka. Dodatkowo mimo często pojawiających się trudnych nazw, czytelnik się nie gubi tak jak np. ja przy czytaniu "Córki krwawych" Anne Bishop, pamiętam, że ąz głowa mnie rozbolała. Nie wiem co jeszcze mogłabym napisać, żeby zachęcić do lektury, może to że w oczekiwaniu na 3 i 4 tom przeczytałam dwie książki zbierające dobre recenzje, cały czas będąc myślami w lasach Brokilonu, na dworze Cintry lub targowisku w Novogradzie :)

moja ocena: 10/10

Sapkowski Andrzej, Ostatnie Życzenie, str.286, wydawnictwo SuperNova

wtorek, 24 sierpnia 2010
"Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" Lisa See

Ta powieść amerykańskiej pisarki Lisy See jest mniej lub bardziej znana każdej blogerce, bo to taki kobiecy szlagier, można by powiedzieć. W każdym bądź razie egzemplarz trafił mi się okazyjnie, przy czym na starcie przypięłam tej książce etykietkę „romansidła z akcją w Chinach”. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zaczęłam czytać…

Główną bohaterką powieści jest Lilia, poznajemy ją już jako sędziwą staruszkę, która przytacza nam historię swego zwykłego-niezwykłego życia. Nie pochodziła ze zbyt zamożnej rodziny jednak wg sprowadzonej swatki posiadała „dar” i ten dar ocalił ją od być może nieszczęśliwego życia u boku niezbyt zamożnego męża, bez perspektyw i szacunku. Nasza Lilia bowiem miała idealne stopy, które miały w przyszłości stać się idealnymi „liliami” – małymi stópkami o długości 7cm. Brzmi przerażająco, jednak był to wtedy wyznacznik atrakcyjności i rodzaj fetyszu dla mężczyzny.

Jednak nie lilie są tutaj najważniejsze. Jej dorosłe życie kształtuje „laotong” czyli coś w rodzaju siostry, najbliższej przyjaciółki dopasowanej do jej osobowości. Była nią Kwiat Śniegu. Dziewczynki spotykały się co roku, ich związek był bliższy niż małżeński. Traktowano go jak świętość. Właśnie ta przyjaźń, jej wzloty i upadki są głównym tematem powieści. Lilia i Kwiat Śniegu są kompletnie odmiennymi charakterami, są inaczej wychowane, niemniej jednak kochają się i pielęgnują swój związek. Do czasu…

Bardzo dużo dowiedziałam się o kulturze w dawnych Chinach. Krępowanie stóp aby uzyskać lilie, potem posługiwanie się przez bohaterki sekretnym, kobiecym pismem „nu shu”, opisy ceremonii ślubnych, zwyczajów, warunków życia. Bardzo na plus. Język nie jest wyszukany, to po prostu opowiadanie sędziwej kobiety, bardzo rzeczowe. I to też na plus, bo przez książkę się płynie, dosłownie. Żeby aż tak pięknie nie było, to przyznam że czasami omijałam dłuższe opisy i było kilka nużących fragmentów, jednak ta mała wada jest niczym w porównaniu z zaletami dlatego polecam książkę każdej kobiecie, bo to piękna historia o przyjaźni i oddaniu. Ja się przede wszystkim nie zawiodłam i z chęcią przeczytam jeszcze „Kwiat Peonii” i „Dziewczęta z Shanghaju”, które również zapowiadają się interesująco.

moja ocena: 7,5/10

sobota, 14 sierpnia 2010
Dwie książki i tuzin narzekań :)

Zycie ostatnimi dniami mnie przytłacza – mnóstwo rzeczy zwala się na raz, ludzie irytują bardziej niż zwykle, za cel postawiłam sobie nienarzekanie, ale to cholernie trudne czasami. I jak na złość, przeczytałam dwie bardzo średnie książki, które zajęły mi sporo czasu a satysfakcji z nich nie mam żadnej. Moim problemem jest to, że nie odłożę zaczętej książki i koniec. Tak więc zacznę od mniejszego zawodu jakim jest „Hakawati mistrz opowieści”.

Trudno określic główny wątek powieści.  W zasadzie naliczyłam ich co namniej trzy. Jednym z nich jest wizyta w szpitalu młodego Osamy, który przypomina sobie opowieści dziadka i przytacza rodzinne dzieje. To przeplatane jest baśniami i legendami m.in. o kochance dżina Fatimie.

Dla mnie to był problem. Lubię wielowątkowe powieści ale tu się nieco pogubiłam, autor zbyt płynnie przechodzi z jednej historii do drugiej. W pewnym momencie nie wiedziałam już o czym czytam i czy to już nowa historia czy kontynuacja jakiejś wcześniejszej. Po drugie, nie jest porywająco. Czyta się dobrze ale bez wypieków na twarzy. Brakowało mi jakiejś wspólnej części i dobrego zakończenia. Natomiast nijak się skończyło.

Zdaję sobie sprawę, że może książka była pełna przenośni i ukrytych morałów, ja ich nie dostrzegłam i trochę mi z tym głupio, ale pocieszam się myślą, że może muszę do tej książki dorosnąc, wtedy po nią sięgnę i przekonam się czy coś się zmieniło. Napewno jej nie skreślam, mało tego. Dla zainteresowanych kulturą arabską niesamowita kopalnia ciekawostek.

Kolejną powieścią, która mnie zawiodła jest „Czarny domek” Jaroslava Komarka. Zapowiadana saga rodzinna na przestrzeni lat mnie nie porwała. Przede wszystkim znudziła, podobnie jak z "Hakawatim" zgubiłam się i już po prostu nie chciało mi czytac dalej. Nie podobała mi się drobiazgowośc, dodało to zbyt reportażowego tonu, brakowało tylko wyliczonych procentów. Jednak nie będę jej tak całkiem krytykowac. Książkę mogę polecic pod względem humoru, autor ma niesamowity talent to wywoływania uśmiechu swoimi spostrzeżeniami :) Niemniej jednak literatura czeska jakoś nie przypadła mi do gustu, choc jak narazie to dopiero moja druga pozycja.

Mój zawód zrzucam też na ogólny stan ducha, jestem zmęczona pracą i pragnę w końcu wakacji. Zdaję sobie też sprawę, że może warto było bardziej przyłożyc się do lektury i chyba nieodpowiedni moment na nie wybrałam ale życie to sztuka wyboru. Planuję troszkę odpocząć od lektur na rzecz filmów, ostatni raz widziałam „Incepcję” (którą serdecznie polecam) czyli ok. pół miesiąca temu. Czas nadrobic zaległosci.

Mam nadzieje, że wam mijają wakacje przyjemniej i przynajmniej obfitują w dobre lektury, powoli nadrabiam czytanie Waszych blogów i wynotowuję kolejne tytuły do niekończącej się listy „do przeczytania” :)

piątek, 06 sierpnia 2010
"Confessions of an ugly stepsister" Gregory Maguire

Od kiedy przeczytałam "The Wicked" wiedziałam, że moja przygoda z prozą pana Maguire dopiero się zaczęła, a jak weszłam na jego autorską stronę, to oczka mi się zaświeciły. Tyle fajnych książek! Wybór tym razem padł na opowiesc o Kopciuszku z perspektywy złej siostry.

W dalekim Harleemie, do domu kupca Van der Meera pojawia Margaret z dwoma córkami, Iris i Ruth. Piersza choc bystra i zaradna nie grzeszy urodą, druga jest opóźniona w rozwoju więc pożytek z niej żaden. Przybywają z odległej Anglii gdzie poznały strach i głód. Udaje im się zostac w domu kupca. Iris, które jest w zasadzie główną bohaterką książki jest zafascynowana przepiękną córką kupca, która rzadko opuszcza swój pokój i jest owiana aurą tajemniczości. W dodatku Clara, potem zwana potem Kopciuszkiem, sama uważa się za "Podmienione dziecko" i nie potrafi się do tego uwolnic co skutkuje jej kompleksami, zamknięciem w sobie i złośliwością. Kiedy Margaret zostaje panią domu nadchodzi kryzys a rodzinę może uratowac jedynie małżeństwo Iris z księciem. Ale czy Książe zwróci na nią uwagę? Czy to małżeństwo będzie gwarantem błogiej przyszłości? Jaką rolę odegra tutaj pomocnik malarza Caspar? I na koniec, czy pozornie szczęśliwe zakończenie baśni, do końca takie jest?

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Wydawało mi się, że autor skupi się tylko na glównej osi powieści, którą wszyscy znamy, z tym że zmieni perpektywę. On poszedł dalej, poznajemy bowiem ciężkie przeżycia Macochy i jej córek, kulisy tulipanowej gorączki, jest więcej informacji o rodzicach Kopciuszka. Co najważniejsze, postacie, a głównie Macocha, nie są wybielone, jak mogłoby się wydawac. Jest tą samą, znaną wariatką, która nienawidzi Kopciuszka, ale tutaj dowiadujemy się, dlaczego tak było. Ciężka przeszlosc spowodowała u niej strach przed biedą i głodem, była w stanie zrobic dosłownie wszystko, byle przezyc. Sam Kopciuszek nie jest święty, jej charakterowi daleko do tej znanej łagodności, ale też nie bierze się to z niczego. Klosz w którym żyła przez tyle lat, porwanie, które spowodowało traumę, następnie presja rodziny - zaznała szczęścia dopiero pod koniec życia. I wcale nie było to życie u boku Księcia.

Co do samej przyrodniej siostry Iris, to jest ona przykładem na to, że utarty schemat zrobił z niej wrednego brzydala. Dziewczyna nie była ani brzydka, ani ładna. Jednak jeśli cały czas wszyscy powtarzają ci, że jesteś beznadziejna i że nie czeka cię nic innego prócz klasztoru, można popasc w kompleksy. Jednak to ona okazuje się największą zwyciężczynią, dzieki swojemu uporowi odnajduje miłosc i szczęście.

Naprawdę przepiękna historia, do której ja z pewnością wrócę nie raz. I wcale nie taka obca, cały czas przewijają się znane motywy, wszystko jest wyjaśnione. Skąd wziął się pomysł karety z dyni, kim tak naprawdę była Dobra Wróżka i czy to aby napewno myszy przygotowały balową suknię. Na koniec dodam, że kulisy słynnego balu i poświęcenia Kopiuszka wywołały karpia na mojej twarzy! Od tej pory już nic nie będzie takie samo ;)

Liczę na to, że jakieś wydawnictwo poważnie weźmie się za tłumaczenie książek pana Maguire, jeśli już dwie były doskonałe, wierzę w resztę :)

środa, 04 sierpnia 2010

Do recenzji książek nie mogę sie zabrac więc odpowiadam na łańcuszek tuszem po szybie:

1. Do jakiego kraju, miasta, miejsca chciałabyś pojechać zainspirowana lekturą? Jaka to była książka? A może już w takim miejscu byłaś? W takim razie jak wypadła

Zainspirowana panem Zafonem i jego "Cieniem wiatru" bardzo chciałabym zwiedzic uliczki Barcelony, posłuchac śpiewnego hiszpańskiego i poczuc atmosferę tego miejsca. To jest takie moje "must seen", może nie w najbliższej przyszłości ale tej dalszej napewno. Drugim takim moim marzeniem jest Londyn, będzie mi ciężko przytoczyc tytuł bo w zasadzie większosc książek, które czytam są związane jak nie tylko z Londynem, to przynajmniej z Wyspami :) W zasadzie bieg przez wrzosowiska albo zielone pola gdzieś w Szkocji czy Irlandii też by mnie zadowolił :D

2. Jakie jest Twoje ulubione miejsce do czytania latem? Czy jest to ręcznik rozłożony na pięknej plaży, a może leżaczek na balkonie, a może jeszcze jakieś inne?

Przeważnie jest to moje osobiste, bardzo wygodne łóżko ale w zasadzie jestem typem, który może czytac zawsze i wszędzie, nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach :) Teraz kiedy pracuję jest to akurat przyjemne, bo na krzesełku w słoneczku bądź pod parasolem.

3. Poleć mi jedną książkę do przeczytania w wakacje.

Nie będzie to jedna książka ale cykl Charlaine Harris o Sookie Stackhouse. Są to książki lekkie i przyjemne, ja osobiście czytam je pomiędzy innymi książkami. Fajne zapychacze, a do tego naprawdę ciekawe i zabawne :)

4. Czy masz jakąś książkę lub autora do których wracasz w okresie wakacyjnym?

Oczywiście! Jest to cykl Lucy Maud Montgomery o "Ani z Zielonego wzgórza" :)

5. Egzemplarze jakiej książki rozrzuciłabyś najchętniej w letnich pociągach i samolotach, tak by przeczytało ją jak najwięcej wakacjowiczów?

Nie lubię nikomu niczego narzucac, ale gdybym musiała, no to byłaby cieniutka książeczka "O myszach i ludziach" pana Steinbecka. To ważna książka.

6. Czy czytasz ostanią stronę lub ostatni rozdział przez rozpoczęciem właściwej lektury? Czy kiedykolwiek zepsuło Ci to przyjemność czytania?

Staram się tego nie robic, ale czasami pokusa jest silniejsza. Jak byłam mała i coś bardzo mnie nęciło, to czytałam ostatnie strony, żeby upewnic się że bohaterom się ułoży i potem już spokojna o ich losy, czytałam dalej :)

7. Jak często czytasz książki więcej niż jeden raz i jaką książkę udało Ci się przeczytać największą ilość razy?

Niestety nie mam czasu wracac do książek tak często, jakbym chciała jednak najczęściej czytałam "Anię z Zielonego Wzgórza" chyba 4 razy,"Władcę Pierścieni" bo 3 razy i "Harry'ego Pottera" 2 razy - chodzi tu oczywiście o wszystkie tomy. Jeśli chodzi pojedyńcze to "Cień wiatru" 3 razy i "Tam gdzie spadają anioły" Doroty Terakowskiej 2 razy. Lista książek do których chiałabym wrocic, bo np. z wiekiem inaczej patrzy się na pewne sprawy, cały czas się powiększa...

09:18, paper-lanterns , prywatnie
Link Komentarze (1) »