NAPISZ DO MNIE: waflowo@gmail.com
Spis moli

środa, 29 lipca 2009
"Szkarłatna Litera" - Nathaniel Hawthorne

Nie jest to moja ostatnia lektura bowiem jestem na wakacjach i czytam arcyciekawego Normana Daviesa :P Zeby więc nie zaniedbac bloga opiszę moją przedostatnią książkę. Zależało mi na niej bardzo, dowrałam na Podaju pewna tego, że będzie mi się podobac. Przeważnie takie historie mnie nie zawodzą jednak tutaj czuję się lekko zawiedziona.

Fabuła toczy się w purytańskiej Nowej Anglii. Akcja zaczyna się od kary Hester Prynne za zdradę męża - z tytułową szkarłatną literą na piersi musi odstać przed całą wioską ileśtam wyznaczonego czasu aby każdy mógł zobaczyć kobietę nieczystą. Oczywiście z owocem grzechu na rękach - małą Pearl. Nikomu jednak nie przyjdzie do głowy, że Hester dopuściła się grzechu z uwielbianym, młodym pastorem Arturem Dimmesdale'em. Potem zjawia się zdradzony mąż, który jest obleśnym typem spod ciemnej gwiazdy i pastwi się nad żoną a także kochankiem, szybko bowiem się domyśla kto stoi za zmajstrowaniem dziecka.

Moim zdaniem fabuła całkiem przednia jednak styl pisania Hawthorne'a jest tak ciężki, że niemalże 200 stron ciągnęło mi się chyba z 1,5 tygodnia. Dodatkowo maniera moralizatorska w dzisiejszych czasach już nie tyle śmieszy co męczy. No bo ileż można powtarzać jak to Hester powinna cierpieć za nieczystość i jak to Artur szczeżnie w piekle, mimo tego, że to taki miłosierny i uduchowiony facet. No i to tak naprawdę kobieta jest wszystkiemu winna! Czego jeszcze mi brakowało to bardziej rozbudowana historia miłości pastora i Hester. Tutaj poznajemy bohaterów już po "złym uczynku" jednak nie wiemy co ich do siebie zbliżyło, jak się poznali. Motyw potępowania nie jest kompletnie nakreślony dlatego potem trudno zrozumieć udrękę Artura i miłość Hester. Może jest to też wina surowego, purytańskiego jężyka? Sama nie wiem, niemniej jednak w tym przypadku ekranizacja jest lepsza od książki. Serdecznie ją polecam, fabuła jest zmieniona i jest dodane to czego mi osobiście w książce brakowało. No i Gary Oldman wygląda obłędnie, ale to tylko mała, nieważna dygresja ;>

Podsumowując - można przemęczyć te 200 stron żeby zaliczyć kolejny klasyk, ale w tym przypadku, nie satysfakcjonuje. Lepiej obejrzeć film.

poniedziałek, 13 lipca 2009
"Tessa d'Urberville" Thomas Hardy

Panie Hardy, jest pan bezlitosny dla swych bohaterów! Tyle co do autora :) Tytułowa Tessa to prosta, wiejska dziewczyna o nieprzeciętnej urodzie a jak wiadomo ta bywa zgubna. Jej beztroskie życie zmienia się bowiem za sprawą pewnego pastora, który nieopatrznie puszcza famę, że jej rodzina pod zniekształconym nazwiskiem, należy do prastarego rodu d'Urberville'ów. Niby nic a jednak głupi ojciec do spółki z głupią matką wysyłają biedną Tessę do rzekomej ciotki licząc, że tamta przyjmie ją przynajmniej do służby. Można powiedziec, że wszystko idzie po ich myśli ale tutaj wkracza urok Tessy i wywołuje w pewnym młodym człowieku pożądanie. Skutki są dosłownie brzemienne i Tessa nie mogąc zostac w rodzinnej wiosce wyrusza w poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi. Czy takowe znajdzie, tego już nie zdradzę jednak na pocieszenie dodam, że czekają ją ochłapy szczęścia.

Podsumowac można to tak, że życie dla Tessy zbyt łaskawe nie jest. Jakby wszystko było pzeciwko niej. Dodając do tego jej skromnośc, nieznajomość życia i iście d'Urberville'owską dumę efekt końcowy jest tragiczny.

Książka mi się bardzo podobała, mimo obaw, że będzie nudna. Nie była. Jestem zachwycona umiejętnością Hardy'ego opisywania codziennych czynności. Sama fabuła wciąga i chce się czytac i czytac. Pamiętam, że dokładnie rok temu zarywałam noce przy "Jane Eyre".

Co do bohaterów to napewno każdy z nich miał w sobie coś irytującego. Nienawidzę rodziców Tessy. Co za ciemni ludzie, aż się płakać chce. Samej Tessy było mi szkoda, czasami drażnił jej brak siły i stanowczości ale z drugiej strony czego wymagać od niedoświadczonego życiem dziewczęcia. Przejdżmy w końcu do panów bo to oni tutaj nakręcają atmosferę. Pan Angel Care na początku  bardzo bardzo, potem już trochę mniej. Taki typowy mężczyzna właśnie. Ja mogę zawnić, przyznać się i ty mi masz wybaczyć ale ty kobieto musisz być nieskazitelna. No naprawdę, pod koniec książki już go tak nie lubiłam. Alec d'Urberville - tutaj przewrotnie napiszę, że zawsze lubiłam ciemne typy i on po prostu mnie tutaj śmieszył, szczególnie jego nawrócenie. Łajdak w pięknym stylu. (Mimo wszyscy tacy są zawsze najbardziej wyrazistymi postaciami).

Osobiście uważam, że jest to nie tylko książka o losach Tessy - kobiety wykorzystanej i szukającej szczęścia. Hardy pokazuje jakimi świniakami są mężczyźni i że różne oblicza tego świństwa istnieją. I jestem pełna podziwu z jakim to dystansem zrobił, sam będąc facetem!

Fantastyczna lektura na wakacje, a ogólnie myślę jedna z pozycji obowiązkowej. Polecam :) Teraz czekają mnie dwie ekranizache. Zacznę od tej nowszej bo jej jestem bardziej ciekawa. Napewno mi się spodoba, BBC jeszcze nigdy mnie nie zawiodło!

wtorek, 07 lipca 2009
Łańcuszek czytelniczy :)

Już się zbierałam z notką od dłuższego czasu jednak żadna książka oprócz nowego Zafona nie była warta notki. Coś nie mam szczęśca ostatnio do lektur. Dodatkowo przebywam w malowniczej miejscowości Prunay we Francji skąd gorąco wszystkich czytelników pozdrawiam. Oprócz sielanki która trwa tylko w niedziele pracuję ciężko a i Internet dopiero teraz udało mi się podłączyc :P Jak tylko wrócę wrzucie jakieś ładniejsze zdjęcie bo okolica jest doprawdy nie do opisania!

Teraz do rzeczy. Ten łańcuszek to dla mnie bodziec do napisania więc dziekuję dziewczynom za zaproszenie :)Na początek pytania od Germini:

1) Czy jest jakaś książka, na którą się zaparłaś i do której musiałaś podchodzić wiele razy, zanim udało Ci się ją przeczytać? (Albo taka, do której miałaś wiele podejść, a mimo to nie udało Ci się jej skończyć?) Jest jedna taka książka, jeszcze z dziciństwa. "Długi deszczowy tydzień" Broszkiewicza bodajże. amiętam, że ze 3 razy zaczynałam i stawałam  w tym samym miejscu :P


2) Jaki kraj najbardziej Cię fascynuje pod względem literackim (i dlaczego)? Z pewnością jest to  Hiszpania. Dlaczego fascynuje? Bo bardzo chciałabym się tam kiedys wybrac i łudzę się, że poprzez książki w jakiśsposób poznam mentalnośc tamtejzych mieszkańców.


3) Czy jest coś, co Cię czytelniczo stresuje? Masz jakieś czytelnicze lęki, obawy? (Interpretacja pytania dowolna.)
Zwykle jest to lęk że jakiś sprawdzony, ulubiony autor kompletnie zawiedzie mnie nową powieścią. Innym lękiem jest to, że kupię drogą książkę, której nawet nie skończę i wyrzucę pieniądze w błoto.

I pytanka od Joanny:

1. Czy istnieje książka, która bardzo Was rozczarowała? Czekałyście na nią z utęsknieniem, a przy lekturze okazało się, że to kompletna pomyłka? "Księga powietrza i cieni" którą tu recenzowałam i "Szkarłatna litera". Spodziewałam się czegoś lepszego :(

2. Pamiętasz książkę, która była pierwszą przeczytaną przez Ciebie, zupełnie samodzielnie? Był to jakiś obrazkowy atlas zwierząt opisywanych przez postacie z Ulicy Sezamkowej!

3. Jeśli spotkałabyś człowieka, który w swoim życiu nie przeczytał ani jednej książki – jaką poleciłabyś mu na rozpoczęcie czytelniczej przygody? "Cień Wiatru" Zafona. Przywraca wiarę w literaturę.

Do zabawy zapraszam  autorki blogów:

Bez Oprawy, Strona po stronie i Herbatniki" A oto moje pytania:

1.) Wybierając książkę, czym się sugerujesz. Bardziej opinią internautów i znajomych czy własną intuicją?

2.) Zdarza się, że wypożycasz/ kupujesz książkę tylko ze względu na okładke?

3.) Czy jest jakaś książka z dzieciństwa, do której wracasz do dziś?

20:53, paper-lanterns
Link Komentarze (2) »