NAPISZ DO MNIE: waflowo@gmail.com
Spis moli

środa, 27 maja 2009
"Księga powietrza i cieni" Michael Gruber

Znaleziony przypadkiem XVII-wieczny list z zaszyfrowanymi raportami szpiegowskimi byc może prowadzi do niebywałego odkrycia: nieznanej sztuki Szekspira o Marii Stuart. Ale informacja, gdzie jej szukac znajduje się w dołączonych do listu zaszyfrowanych raportach, których nikt nie potrafi odczytac.

Tak pokrótce rysuje się historia, którą poznajemy z dwóch perspektyw - Mishkina, adwokata uwikłanego w nieprzyjemną sprawę tajemniczych dokumentów oraz Crosettiego - pracownika antykwariatu, który owe cuda znajduje. Opowieśc Crosettiego to retrospekcja wydarzenim bowiem narracja prowadzona przez Mishkina jest tak jakby teraźniejsza.

Za długo rozpisywac się nie będę ponieważ jest to jedna z najnujdniejszych, najnieudolniejszych książek jakie ostatnio czytałam. A tej można powiedziec - nie doczytałam. Michael Gruber ma okropny, ciężki styl, nie potrafi zainteresowac czytelnika. Mam smutne wrażenie, że ten człowiek nie miał kompletnie pomysłu na fabułe. Mamy jak wcześniej wspomniałam, narracje dwóch typków z których tylko Crosetti jest całkiem normalny, Mishkin bowiem wydaje się byc niewyżyty seksualnie. Po drodze mamy jeszcze przeplatankę ze średniowiecznych listów - równie nudnych. Samego Szekspira jest niewiele, a fragmenty "starające się" wyjaśnic tajemnicę szyfrów komplikują to jeszcze bardziej jak się da. Gruber sam nie może się zdecydowac czy książka ma byc o Szekspirze, jego rzekomym szpiegu, adwokacie czy księgarzu i ich miłosnych podbojach.

Zauważyłam niepokojącą falę kryminałów dotyczących Szekspira, którego szanuję i bardzo zresztą lubię ale jakoś nie bardzo interesują mnie teorie spiskowe i wydumane historyjki wyssane z palca. Nie mam nic przeciwko kryminałom, broń boże, ale takie nieudolne pozostawiają tylko niesmak. Okładka i opis mogą byc zwodnicze - ja osobiście nie polecam i cieszę się, że dostałam książkę jako prezent bo gdybym miała wydac 29zł na to "coś" to chyba bym się zapłakała.

czwartek, 14 maja 2009
"Droga" Cormac McCarthy

Jako, że nieszczęśliwie się rozchorowałam, to podgoniłam trochę i skończyłam w końcu "Drogę".

Prosta historia. Ameryka po nieznanej katastrofie stała się popiołem, ciemnością i zimnem. Ojciec i syn wyruszają w tytułową drogę na nabrzeże, licząc, że gdy tam dotrą, uda im się odnaleźc "dobrych" ludzi - czyli takich, którzy ich nie skonsumują jednak tak naprawdę cel określony nie jest. Powieść skupia się raczej na ich najważniejszych celach - zdobyciu jedzenia i znalezieniu bezpiecznego miejsca do spania.

Fabuła nie jest skomplikowana, nie ma się co rozpisywac. Jednak czytając "Drogę" cały czas czuje się niezwykłe napięcie. Sugestywne opisy opuszczonych miasteczek, bohaterowie nie pamiętający dawnego świata (jeśli już to objawia się to jako koszmar u ojca lub syna). Strach przed śmiercią a jeszcze większy przed utratą człowieczeństwa jeszcze bardziej podkreśla niezwykłośc tych dwóch osób. Nie wiedząc o nich praktycznie nic, czytelnik zastanawia się, jak oni się uchowali przez tak długi czas.

Co do samej wizji przyszłości to jako pesymistka od serduszka uważam, że to bardzo prawdopodobne, że tak właśnie skończymy. Niestety,wystarczy poczekac kilka lat, aż zaczną testowac na ludziach gorsze rzeczy, niż wirus świńskiej grypy.

McCarthy jest mistrzem narracji. Potrafi stworzyc sugestywny, ciekawy opis zgliszcz i popiołów. Mistrzotwem jest stworzenie takiej atmosfery przy takiej niby prostej historii. Lektura przygnębiająca jednak zapada w pamięc na długo, szczerze nie spodziewałam się czegoś tak odmiennego a jakże wspaniałego.  Szykuję się na zakup "Dziecięcia Bożego" bo wiem, że ten pan napewno nie zawiedzie :) Śmieszne, że do książki skłonił mnie seans "To nie jest kraj dla starych ludzi", który był bodźcem do zapoznania się z twórczością McCarthy'ego oraz nadchodząca ekranizacja "Drogi" z Viggo Mortensenem. Mam nadzieje, że i ta mnie nie zawiedzie :)

poniedziałek, 04 maja 2009
"Córka nastawiacza kości" - Amy Tan

To moja pierwsza powieśc tej słynnej, jak się dowiedziałam, autorki. Wniosek jest jeden: napewno nie ostatnia.

Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach: w San Francisko lat 90 i przedwojennych Chinach. Ruth życie zaczyna przytłaczac. Nie ma tu mowy o przebojowej bizneswoman. W długoletni związek wkrada się rutyna, praca daje w kośc jak nigdy a relacje z matką coraz gorsza a praktycznie ich zanik. Z historii dowiadujemy się, że przeważnie było między nimi niewesoło. Kwestia środowiska, w którym się wychowały, poglądy, sposób życia. Matce w Ruth zawsze coś przeszkadzało. Ruth nie pozostawała dłużna chcac raz na zawsze odciąc się od zabobonów i byc bardziej amerykańską. To właśnie matka-  LuLing jest drugą bohaterką. Jej pogłębiający się Alzheimer zmusza Ruth do powrotu do rodzinnego domu i tym razem, byc może pozwoli jej to zrozumiec matkę i samą siebie.

Opowieśc LuLing pełna jest nieopisanego smutku, ciągłego poszukiwania, nieszczęśliwej miłości i straty, ogromnej straty. Podsycana pieczałowitymi opisami codziennych obowiązków , tradycji i wiary we wszechobecnosc duchów pokazuje odmiennośc kultur. W czasach gdy w Europie zaczęły pojawiac się pigułki antykoncepcyjne, w Chinach wstyd było przyznac się do bycia nieslubnym dzieckiem. Pełna niezapomnianych postaci Dobrej Cioci, nikczemnych Changów czy mieszkańców sierocińca przypomina momentami bajkę.

Przynac muszę, że nie wciągnęła mnie na początku. Myślałam w pewnym momencie, że rzucę ją w kąt. Nie dlatego, że nudna, nie. Po prostu irytowały mnie te 2 kobiety. Dopóki nie poznałam ich pobudek, nie widziałam sensu w ich kłótniach i sposobie myślenia. Potem to się zmieniło i 300str. zniknęło w mgnieniu oka. Bez zastanwienia sięgnę po jakąkolwiek książkę Tan, jeśli się nawinie. A do tej napewno jeszcze wrócę. Nikt nie stworzy takich wnikliwych obrazów psychologicznych Chińczyków jak  rodowita Chinka i dotyczy to każdej narodowości. Jeżeli ktoś dodatkowo fascynuje się kulturą tego kraju to jest to pozycja obowiązkowa. Taki końcowy wniosek. Jeszcze raz gorąco polecam! 

piątek, 01 maja 2009
stosik no.1

Uzbierał mi się całkiem ładny stosik tak więc pochwalę się, a co mi tam. Skończe pewnie czytac to wszystko gdzieś po wakacjach... Nie były to zakupy życia, nowością wydawniczą jest tylko "Księga powietrza i cieni" ale ja mam takie tyły, że jeszcze długo nie będę nadążac :)

1.) Amy Tan - "Córka nastawiacza kości"

2.) Cristina Sanchez-Andrade "Coco" 

3.) Terry McMillan - "O dzień za późno, o dolara za mało"

4.) Michael Gruber - "Księga powietrza i cieni"

5.) Judith Merkle Riley "Czara wyroczni" (tą już czytałam ale jest tak wspaniała, że musiałam zakupic własną)

6.) Cormac McCarthy "The Road" 1. bookmoochowa zdobycz ;D

7.) Clive Barker "Potępieńcza gra" to już zdobycz podajowa :)

 

19:24, paper-lanterns , stosik
Link Komentarze (3) »