NAPISZ DO MNIE: waflowo@gmail.com
Spis moli

środa, 25 listopada 2009
Wujek Klau-Klau-Klaudiusz

Ogłaszam wszem i wobec, że nie szczezłam gdzieś w odmętach życia, jak zwykle lektury szkolne weszły mi w paradę i musiałam zaliczyc Gombrowicza. W międzyczasie jednak dane było mi rozkoszowac się książką "Ja, Klaudiusz" Roberta Gravesa.

Fabuła jakby się mogło wydawac nie jest wcale zbeletryzowaną biografią tego oryginalnego władcy bowiem to on we własnej osobie wprowadza czytelnika w meandry dworskiego życia w Imperium Rzymskim. Opowiada w swoim dziele szczegółowo o intrygach, zabójstwach, wyścigach o tron od panowania Oktawiana Augusta przez Tyberiusza, Kaligulę i w końcu siebie. A że przyszło mu życ w czasach największych tyranów, historia wcale nie nuży.

Styl nie jest idealny co można zrozumiec, bo Kladiusz sam to zaznacza ale w żadnym stopniu nie nudzi. Starożytnosc to moja ulubiona epoka więc fajnie było czytac o rzeczach, których nie ma w poważnych historycznych książkach np. o tym, że Juliusz Cezar uwielbiał sprośne żary, pierwsza żona Klaudiusza była bardziej męska niż on sam a wielki Oktawian August był... pantoflarzem!

Właśnie to mnie zaciekawiło, to właśnie kobiety stały za sukcesem terytorialnym i gospodarczym Imperium swodobnie trując i oszukując. Czasami były karane, ale przeważnie dostawało się akurat tym niewinnym.

Co do naszego narratora Klaudiusza, naprawdę wzbudza sympatię. Przez wrodzoną niezdarnośc i jąkanie uchodził za głupca ale był inteligenty i uczciwy co było wtedy rzadkością. Bardzo ciekawa jestem drugiego tomu "Klaudiusz i Messalina" gdzie poznajemy dalsze jego dzieje.

Muszę jednak przestrzec - tutaj naprawdę jest zawał historii i jeśli ktoś jej nie lubi to odradzam bo po prostu się zanudzi. Ja uwielbiam akurat ten okres chociaż i tak szybko mi z tym nie poszło. Zalecam jeszcze notowanie sobie kto jest kim bo postaci jest od groma a niektóre imiona bardzo podobne.

Podsumowując jednak zachęcam - to istne kompendium wiedzy o kulturze i obyczajach Rzymian napisane w baardzo przystępny sposób.

środa, 11 listopada 2009
Żeromski znowu podbił moje serce...

...czym zaliczam go do grona moich top polish. Bo tak naprawdę to za polską prozą nie przepadam. Nie zarzekam się rzecz jasna bo Dehnel czeka, uwielbiam Sapkowskiego ale do 3 liceum do kiedy przeczytałam "Ludzi Bezdomnych" zastanawiałam się czy Polska ma jakiegoś sztampowca, który wspasowałby się w moje klimaty a tu proszę, jest!

Zanudzam tak, bo może kogoś naprawdę zachęcę do przeczytania jakiegoś dzieła tego pisarza. Jestem świeżo po "Przedwiośniu", które bardzo mi się podobało i o któtym zaraz tutaj napiszę.

Akcja rozpoczyna się daleko w Rosji, w mieście Baku gdzie poznajemy rodzinę Baryków. Ojciec Seweryn wyrusza na wojnę, Cezary syn łapie wiatr w skrzydła i daje się nieźle we znaki matce, która koniec końców umiera przytłoczona chorobą, smutkiem i tęsknotą.

Cezary nie ma łatwo, praca przy kopaniu trupów nie dostarcza zbyt wielu pozytywnych emocji ale odnalezienie ojca i podróż do Polski obiecują lepszą przyszlosc. Potem kolejny czytamy o perypetiach Baryki w majątku przyjaciela, gdzie wikła się w "niebezpieczne związki". Jest ponętna Karolina - upadła szlachcianka, jest też i  Laura - zmysłowa i namiętna pani na włościach. Cezary głupcem jest więc wybiera źle ale o tym już nie będę spojlerowac. Koniec końców jednak młody Baryka ląduje w Warszawie miotając się i szukając celu w życiu, kończąc dosyc zagadkowo. A to wszystko na tle przemian politycznych i złowrogiego widma komunizmu ze wschodu.

Co mnie tak w Żeromskim urzeka? Ciekawie pisze - co jest w lekturach rzadkością, pisze zgrabnie i lekko czyli czyta się szybko, nie rezygnuje z romansowych wątków no i przede wszystkim nie wynosi Polski na piedestał tylko bardzo obiektywnie ówczesną sytuację przedstawia. Nie każdy miał odwagę, jeśli już miał to niezbyt mu moralizatorstwo wychodziło. W tym jednak przypadku jest to zrobione subtelnie, bez wyolbrzymiania i zbytniej pompatyczności, dodatkowo autor nie rezygnuje z ironii i humoru.

Niech się dzieje co chce, "Przedwiośnie" mianuję najlepszą licealną lektura jaka mi się zdarzyła! Żałuję tylko, że nie doczekało się porządnej ekranizacji jak np. "Pan Tadeusz". U nas w Polsce nie potrafią dobrze ekranizowac powieści, niestety...