NAPISZ DO MNIE: waflowo@gmail.com
Spis moli

czwartek, 03 lutego 2011
Męska decyzja.

Strasznie zaczął dawać mi się we znaki ten serwis, który powoduje mą rzekomą absencję na blogu. Ale jak trzy razy mam zaczynać notkę?? Nie, postanowiłam przenieść się na blogspota, mam nadzieję, że on nie zawiedzie. Zapraszam na nowy adres i zmianę linków (narazie jeszcze tam pusto):

http://papierowa.blogspot.com

01:06, paper-lanterns
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 grudnia 2010
Podsumowanie anno domini 2010.

Oczywiście moje postanowienie pisania częściej minęło się z celem, ale z drugiej strony nie chcę was zanudzać moim szarym życiem i pisać o niczym. Nie czytam książek tak często jak bym teraz chciała (doba powinna być zdecydowanie dłuższa) niemniej jednak postanowiłam sobie za cel w nowym roku nie poddanie się presji i czytanie nocami :P

Tym samym płynnie przechodzę do blogowego podsumowania już dziś. Przeczytałam 41 książek, co jest dla mnie słabszym wynikiem o całe 10 pozycji w porównaniu z 2009 - głupio to brzmi, ale notuję sobie w zeszyciku przeczytane książki :) Biorąc pod uwagę okoliczności takie jak matura, studia itd. to jestem z siebie zadowolona :D

Co z wrażeniami czytelniczymi? Hm, za mało klasyki, bardzo bym chciała powiększyć swoją wiedzę w tym polu, oprócz tego więcej książek skandynawskich autorów planuję przeczytać w tym roku.

Jaka książka podobała mi się najbardziej w tym roku? Mam trzech faworytów:

1.) "Confessions of an Ugly Stepsister" Gregory'ego Maguire to zdecydowanie jedna z lepszych lektur w tym roku.

2.) "Rzym" Stevena Saylora

3.) "Saga Sigrun" Elżbiety Cherezińskiej

Jak widać z nowości tylko jedna, ale chyba nigdy nie byłam na bieżąco.

Sobie i Wam życzę więcej czasu na przyjemną lekturę, żeby każda wybrana książka była strzałem w dziesiątkę, żeby tych książek był cały czas stały napływ i żeby nasze blogi nadal się rozwijały, i żeby powstawały nowe, jeszcze lepsze i ciekawsze :)

 

12:08, paper-lanterns
Link Komentarze (5) »
niedziela, 05 grudnia 2010
"Mitologia Celtów" Jerzy Gąssowski

Przyznam szczerze, w założeniu nie miałam pisac o tej książce, jako że dla niektórych temat niezbyt fascynujący, ale to najdłużej męczona przeze mnie pozycja w tym roku, musze chociaż kilka zdań!

Tematyka Celtów zainteresowała mnie już jakiś czas temu, ale wiedza była bardzo ograniczona. Wygrzebałam te malutką książeczkę na Podaju z zamiarem poszerzenia znajomości i dowiedzenia się czegoś ciekawego. I tako wam rzecze - nie warto. Zainteresowały mnie fragmenty o tradycji ściętych głów (zjawiskiem dosyc często pojawiąjącym się w historii, filmach itd.), o roli kobiet w tym społeczeństwie (były bardzo ważne, i niezależne) oraz o druidach, o których ogólnie mało wiadomo, a tu się okazuje że była cała hierarchia druidów mniejszych, pomniejszych, ważniejszych itd. z których każdy posiadał inne atrybuty.

Na co ja liczyłam, teraz już nie wiem. Chciałam mity! Pamiętając jak zaczytywałam się w Parandowskim, liczyłam na powtórkę z rozrywki, szczególnie że kultura celtycka sporo się różni od greckiej i jest o wiele bardziej pokręcona. No i psikus. Bo autor poszedł w tą nudniejszą, naukową stronę przytaczając oczywiście coś od czasu do czasu, ale w tak nudny sposób, że lepiej by było, gdyby to sobie darował.

Podsumowując tę krótką i niezbyt pochlebną recenzję wydaje mi się, że troszkę zmarnowałam czas, lepiej bym wyszła na wyszukaniu sobie czegoś w Internecie. Co i wam polecam, jeśli Celtowie was interesują. Jest jeden zasadniczy plus tej lektury. Czuję niedosyt tych nieszczęsnych Celtów. Może mógłby mi ktoś polecic coś lepszego w tej tematyce??

moja ocena: 4/10

Gąssowski Jerzy, Mitologia Celtów, widawnictwa Artystyczne i Filmowe, str.202

sobota, 20 listopada 2010
co u mnie plus stosik

Ostatnio wspomniałam o planach napisania notki bardziej osobistej, tyle się ostatnio u mnie dzieje, że dla mnie, na co dzień szaraczka to naprawdę wiele i nadal staram się to wszystko ogarnąc.

Na pierwszy rzut zacznę od już zamierzchłej wprawdzie, ale dla mnie nadal aktualnej wycieczki do Londynu. Miasta, które od nie pamiętam kiedy było dla mnie rodzajem Ziemi Obiecanej. Podświadomie wiedziałam, że tam właśnie się odnajdę i będę doskonale czuc - i tak też było. Pojechałam sama jak palec wycieczką zorganizowaną i mimo, że byłam drugą najmłodszą osobą, to ludzie byli cudowni i szybko się wśród nich odnalazłam. Mam nadzieję, że jeszcze będzie dane mi wrocic w miejsca, tak dla mnie ważne. Czy to normalne, że prawie się popłakałam jak przekroczyłam próg Hampton Court??!!

Szybko jednak rozgościłam się w kuchni Henryka:

skumplowałam się z bardzo ważnym konikiem:

czekałam na Watsona, ale łajdak wystawił mnie do waitru :(

a w Muzeum historii Naturalnej spotkałam... Pumbę :D

Teraz natomiast jestem szczęśliwą studentką filologii angielskiej na UŚ i chociaż jest ciężko, czasami nawet bardzo to cały czas sobie powtarzam, że robię to co mnie interesuje i że wszystko po prostu musi byc dobrze. Wiem, że ta notka ma dziwny wydźwięk i nietrafione jest pisanie jakie życie jest zajebiste w taką okropną pogodę i w czasie masowych depresji, ale to jest właśnie mój lek na doła, nie chce żeby tam narazie malutki się powiększył, o! Będąc z natury naprawdę wielką pesymitką zauważam, że pozytywne myślenie naprawdę pomaga.

Na koniec stosik bardzo stary, ale nie zarchiwizowany, nie mam niestety tyle czasu na lekturę ile bym chciała bo jak narazie wędruję od gramatyk różnego rodzaju, do antologii literatury.

Większosc książek w stosie jest z bookmoocha, tudzież podaja, o żonach Henryka właśnie z wycieczki, antologia z biblioteki, reszta promocje. Kolekcjonuję Harris w oryginale jednak, polskie tłumaczenia kiepskie. To małe czarne cuś to "Mitologia Celtów" o której niebawem coś napiszę.

17:11, paper-lanterns , prywatnie
Link Komentarze (10) »
środa, 10 listopada 2010
"Miecz przeznaczenia" A.Sapkowski

Czas strasznie szybko mija, studia pochłaniają mnie bez reszty (o czym wspomnę niebawem, no muszę po prostu się podzielic) i niestety na czytanie tzw. nowości (i tak mam zawsze poślizg) nie mam czasu. Dlatego wracam do lektur wakacyjnych i jedną z nich jest właśnie "Miecz przeznaczenia". O "Ostatnim Życzeniu" - pierwszym tomie sagi o Wiedźminie, pisałam jakiś czas temu i żeby w jakiś sposób zamknąc temat opowiadań - wracam do drugiego tomu. Resztę cześci chcę opisac już razem.

W drugim tomie mamy 6 dosyc dłuższych historii, w których głębiej poznajemy Geralta. W szczególności jego związek z piękną Yennefer przeżywający bezustanne wzloty i upadki (taka jest prawdziwa miłosc chyba - ta tragiczna, piękna), wydaje mi się, że w porównaniu z pierwszym tomem, bardziej poznajemy jego psychikę co bardzo mi się podoba, troszkę łatwiej zrozumiec jego na pierwszy rzut oka, irracjonalne zachowania, które określiłabym jako samodestrukcyjne. Oprócz tego, przy okazji powtórki, bo czytam teraz drugi raz, powynajdywałam kilka fajnych odniesień. Naprawdę fascynuje mnie moje zaślepienie przy okazji "dziewiczej" lektury. Czy ja tego wszystkiego nie dostrzegałam? Tych alegorii do Królowej Śniegu i Małej Syrenki? Po prostu rewelacja! Nie mogę nie wspomniec o ostatnim i chyba najważniejszym opowiadaniu, gdzie poznajemy przeznaczenie naszego Wiedźmina i kto by pomyślał, że będzie nim mały, blond chuderlak i to w dodatku dziewczynka? Jak pozbawiony uczuc (i dobitnie to podkreślający) i wręcz "zaprogramowany" na zabijanie Geralt na to zareaguje?

Tego drogie dzieci dowiecie się z kolejnych tomów. Ja nie będę spoilerowac i psuc przyjemności płynącej z tej genialnej, wielowymiarowej uczty literackiej.

"Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza...Jednym jesteś Ty."

Odbiegając od tematu. Bardzo lubię książki, które za każdym razem czytając, odkrywam na nowo. Niewiele takich jest - Władca Pierścieni, Cień Wiatru, Tam gdzie spadają anioły... Czy wy macie takie? Jeśli tak, to jest ich mnóstwo czy jak w moim przypadku wybrana, vipowska loża?

moja ocena: 10/10

Sapkowski Andrzej, Miecz przeznaczenia, wydawnictwo SuperNova, str. 342

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14