|
Blog > Komentarze do wpisu
"Muzyka Duszy" - Terry Pratchett
W tym tomie Susan dopiero dowiaduje się kim jest jej dziadek, ten natomiast znudzony "życiem" rzuca swój zawód i wstępuje do wojska. Poznajemy również wykrokowy zespół trolla, krasnoluda i pseudo-elfa, którego gitara żyje własnym życiem i wywiera niemały wpływ na słuchaczy. Pełno tutaj magii, pokręconych postaci (Król Szczurów mój faworyt, ilekroc gdzieś się pojawia mam nieopisaną radosc :) Napewno do niej wrócę bo cały Świat Dysku to czytelnicza uczta. Pratchett ma dar łączeniu gatunku fantasy z humorem i zagadką. Co jest fajne mimo kilkudziesięciu tomów, można zacząc od dowolnego i strasznie się nie pogubic, niemniej jednak moim małym marzeniem jest przeczytanie wszystkiego od przysłowiowej "deski do deski". Tą notką chcę zachęcic do przeczytania wcześniej wymienionych przeze mnie tomów - szczególnie "Maskarada" mnie zauroczyła. Była pierwsza i parodia "Upiora w Operze" jest prześwietna. Polecam! sobota, 03 października 2009, paper-lanterns
Komentarze
2009/10/05 17:37:16
A ja pamiętam, że mi się "Muzyka duszy" podobała, ale już dawno czytałam i poza ogólną fabułą niewiele pamiętam. W każdym razie podobało mi się na pewno to, że była o muzyce :) Pratchettów czytałam tylko kilka, moim ukochanym jest bezapelacyjnie "Kosiarz", jeśli nie czytałaś, to bardzo Ci polecam :)
|
'Soul Music' i cała seria ze śmiercią i Susan jest jak dla mnie trochę nużąca chociaż "Reaper Man" był świetny. 'Soul Music' mógłby być krótszy zdecydowanie. Uwielbiam natomiast serię z policjantami Ankh-Morpork (City Watch z Vimes'em i Lordem Vetinari). Jedna uwaga: jeśli tylko jest to możliwe zachęcam do czytania Pratchetta w oryginale. Polskie tłumaczenia Discworldu tracą połowę na wartości. Pomijając już opóźnienia wydawnicze w stosunku do oryginałów. Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)